Nasze spojrzenie na kondycję pokolenia młodych Polaków
Redaktor: Mateusz Dałek
16.04.2010.
Przeczytałem ostatnio artykuł Jana Sowy o literackim tytule Dyskretna nuda młodej burżuazji.Tematem przewodnim jest kondycja pokolenia Polaków, urodzonych na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Tekst został zamieszczony w Tygodniku Powszechnym i stanowić ma punkt wyjścia do szerszej dyskusji.
Autor opiera swoją wypowiedź na książce Nie uderzy żaden piorun Dominiki Ożarowskiej. Przyznam od razu, że książki nie czytałem. Tekst Jana Sowy poważnie mnie jednak zaintrygował. Autor – socjolog, na co dzień pracujący na Uniwersytecie Jagiellońskim – kreśli zdecydowanie negatywny obraz młodych Polaków. Opisuje ich jako osoby bezideowe, bierne, nastawione tylko na bezmyślną konsumpcję – w pewnym momencie pojawia się nawet porównanie do gry The Sims, której bohaterami są postacie, bezrefleksyjnie wykonujące polecenia gracza. Nie twierdzę, że Jan Sowa zupełnie nie ma racji – widzę jednak dwie poważnie nieścisłości.
Po pierwsze, porównywanie obecnego pokolenia do osób, których młodość przypadła albo na lata hitlerowskiej okupacji albo na najcięższe okresy PRLu nie ma wg mnie większego sensu. Tak naprawdę dopiero obecne pokolenie 20-latków otrzymało możliwość życia w normalnej rzeczywistości – zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym. Można zastanawiać się, jak zachowałyby się te osoby, gdyby żyły kilkadziesiąt lat wcześniej, kiedy bezpośrednie zagrożenie nie było fikcją, tylko codziennością. Można się również zastanawiać, jak zachowaliby się ludzie ze starszych pokoleń, gdyby ich młodość przypadła na obecne czasy – na okres względnego spokoju, kiedy naprawdę możliwe jest korzystanie z tego, co oferuje życie. Zawsze będzie to jednak tylko gdybanie.
Po drugie, tekst Jana Sowy zawiera bardzo duże uogólnienie. To, że tego typu zachowania i postawy są obecne wśród młodych osób nie oznacza, że ktokolwiek ma prawo twierdzić, że stanowią one powszechną normę, a takie sformułowanie przychodzi na myśl po lekturze całego artykułu. Nie musiałem daleko szukać, aby znaleźć przykłady udowadniające, że młode osoby, których podejście do życia jest zdecydowanie inne, także są wśród nas obecne. Wg oficjalnych danych ponad 20% wszystkich studentów, uczęszczających na wykłady w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej jest zrzeszonych w różnego rodzaju organizacjach studenckich. To bardzo dobre wyniki, nawet biorąc pod uwagę, że SGH nie jest uczelnią reprezentatywną pod tym względem, ponieważ aktywność tutejszych studentów zdecydowanie przekracza poziom średniej. Ci sami młodzi ludzie potrafią także aktywnie współdziałać w obronie wspólnej sprawy – wystarczy przypomnieć, co stało się ze słynną nowelizacją ustawy hazardowej, z której części zapisów rząd wycofał się po proteście Internautów. I nie trzeba dodawać, że większość tych osób śmiało można byłoby zaliczyć do owego biernego i bezideowego pokolenia 20-latków.
I jeszcze jedna ważna rzecz. Jeżeli przyjmiemy, że obecnie młodzi ludzie są jedynie bezmyślnymi konsumentami, to jak wytłumaczyć istnienie takich organizacji, jak ConQuest Consulting, tworzonych przez młode osoby, których celem nie są pieniądze, tylko samorozwój i stawianie czoła wyzwaniom?